Do you believe in time travel?

6 Maj, 2010

Tak! Czekałam dwa miesiące, żeby jak zwykle wrzucić coś super-znanego. Genialność ścieżki dźwiękowej do “Broken Flowers” to już zagadnienie na tyle stare, że drzwi do ewentualnego wyważania nie tylko stoją otworem, ale wręcz zmurszały, przejdźmy więc do konkretów – wersja karaoke, idealna pod prysznic:

The Greenhornes feat. Holly Golightly – There Is an End

Można wskoczyć z tym na YouTube’a i poklikać po sugestiach, gdzie reszta genialnej muzyki, w tym Mulatu Astatke.

_________________________________________

Kilka lat temu, kiedy byłam jeszcze bardziej egzaltowana, a poza tym oglądałam całkiem sporo filmów, rozwalał mnie co drugi soundtrack. Pomijam teraz te naprawdę kultowe i zwierzę wam się ze swoich emo-momentów.

1. Numer jeden to dla mnie zagadka, trochę. Był taki mały filmik “Dandelion”, który pojawił się u nas na WFF jako “Dmuchawiec”, a rok temu ktoś litościwie wrzucił go na YT, klik. Z jakiegoś powodu wydaje mi się, że to tam w ścieżce dźwiękowej pojawił się “Sunflower” Low, ale zupełnie nic na to nie wskazuje. Pewnie mi się kwiatki pomyliły. W jakim filmie był “Sunflower”? Wiki podpowiada tylko nędzny serial dla młodzieży. Na pewno usłyszycie za to Cat Power kowerującą The Velvet Underground – “I Found a Reason“.

2. Dołował mnie też odpowiednio soundtrack do “Kontrolerów”, nagrany przez węgierski zespół Neo. Właściwie w całości, ale jak się trąbka pojawiała, aaaaaa. Teraz umieram przy tym z nudów.

3. Wewnętrznego Wertera odnalazłam nawet przy Tarantino, zamęczając kolejny kower, tym razem “About Her“, czyli Zombiesowe “She’s Not There” w wersji Malcolma McLarena (znicz).

4. Oczywiście czułe struny pensjonarskiej duszy poszarpał odpowiednio Michael Andrews & Gary Jules i ich wersja “Mad World” w ścieżce dźwiękowej do filmu “Donnie Darko”. Swoja drogą dlaczego ten niby-sequel okazał się taką straszliwą kupą.

Soundtrackowych emo-momentów było jeszcze mnóstwo, ale chyba macie już obraz. Wszystkie powyższe były w moim przypadku dość mocno zgrane w czasie – co najlepsze, słuchałam wtedy sporo straszliwych hałasów, ale najwyraźniej jakoś mi się to dobrze komponowało.

Już poza kategorią wzruszeń, ale z niewielu filmów, które ostatnio oglądałam, niegłupim soundtrackiem mogą się pochwalić “Niezasłane łóżka”. Samego filmu nie oglądajcie, jest zupełnie o niczym, za to do smętów powyżej dołączyć mógłby ten kawałek:

Tindersticks – Cherry Blossoms

________________________________

@

7 Responses to “Do you believe in time travel?”

  1. zetero Says:

    w końcu coś się dzieje w tej zamulonej blogosferze.
    Zimny prysznic się przydał. Proszę tak długich przerw nie robić. Tym razem wybaczę ;)
    Broken Flower w istocie kultowy, nie tylko w warstwie muzycznej :)

  2. jakuzz Says:

    w muzycznej blogosferze dzieje się sporo, widziałeś musicspot.pl? fajny agregat. ja zapominam, że mam bloga, ale ustawię sobie przypominajkę:)

  3. boleslawprus Says:

    zajebista notka!

  4. zetzero Says:

    musicspot – sprawdzam :)

  5. Anonim Says:

    Tindersticks, no.

    Ciężki przypadek psychozy i depresji jednocześnie. Zależnie od utworu.

  6. Anonim Says:

    Powyżej to ja, ja-prozac.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.