I need some brain damage
23 czerwiec, 2009
Nie wiem, jak mam wyjaśnić zawieszenie bloga na moim nietrzeźwym wpisie. Głupio wyszło.
W nowym wspaniałym mieszkaniu w samym sercu dzielnicy zepsucia i rozboju obudziło się we mnie zwierzę wodne i długie godziny spędzam we wspominanej wcześniej wannie. Nie wiem, może pod prysznicem lepiej się śpiewało, za to w wannie lepiej się leży.No to leżę i przegapiam koncerty, taka faza.
Z cyklu armatura/RTV/AGD mam po raz pierwszy od wielu lat telewizor, a od wczoraj nawet kablówkę. Nielegalnie, żeby pozostać jednak tru-punk (co każe wspomnieć o nadchodzącej imprezie w warszawskiej Elbie – rowerowa droga krzyżowa! iiiidę). No i wiadomo, wpis jak zwykle okolicznościowy będzie:
Television – Marquee Moon
Ja chyba lubię starocie, zwłaszcza z tych złotych czasów nowojorskiego CBGB (podobno zagrali tam jako pierwsi?). Hicior powyżej jest the ultimate hiciorem Television i w pełnej, solidnej wersji brzmi tak i tak.Stare dziadki z nich tutaj, ale brzmią tak, że się telewizora nie chce uruchamiać, chyba że mi ktoś powie, jak podłączyć do niego laptopa.
_________________________________


23 czerwiec, 2009 at 1:06 pm
Następnym razem zawieś blog na jakimś umoralniającym wpisie o płaceniu abonamentu na rok z góry.
Television rządzi, tzn. zespół. Cała płyta “Księżyc w Markach” świetna – mamy ją w takiej tekturce, co z niej trudno CD wyjąć, to jej jedyna wada.
A w telewizji byłbym teraz w stanie oglądać tylko “Rezydencję surykatek”.
23 czerwiec, 2009 at 1:28 pm
może raczej rentgen moich organów wewnętrznych na pierwszej stronie.
ja nie wiem, telewizja może i ma swoje momenty. chociaż surykatki to raczej nie dla mnie. ale kuchnia.tv wygrywa. chyba się nauczę gotować.
23 czerwiec, 2009 at 4:08 pm
w kuchnię.tv można się wkręcić bez pamięci wręcz, zwłaszcza jak się jest z tych, dla których synonimem ciepłego posiłku jest telepizza (mła na przykład). Pasjami oglądałem cykliczny program o kuchni brytyjskiej, gdzei czego by nie gotowano, to efektem finalnym była rzygopodobna, szarobrązowa breja. Przez pierwsze 3 odcinki nie łapałem się na czołowkę i z zoną śmy wymyślili, ze to program Placki z Błota.
23 czerwiec, 2009 at 6:05 pm
no ja na kanapkach, ale kuchnia.tv mnie wciąga, wszystko takie ładneeee. za to brytyjska kuchnia wiadomo, kupa. widziałam zajawkę czegoś z dwiema grubymi staruszkami w roli prezenterek. absurd pięćset.
24 czerwiec, 2009 at 8:13 pm
zwierze wodnę? Tytuł blogi zobowiązuje! :)
25 czerwiec, 2009 at 1:35 am
dziki zwierz nareszcie udomowiony!
25 czerwiec, 2009 at 9:29 am
Television super.
cos bym jeszcze… ale musze leciec
/elba wymiata ;D
28 czerwiec, 2009 at 1:01 pm
“Nie wiem, jak mam wyjaśnić zawieszenie bloga na moim nietrzeźwym wpisie”
alez to wyjasnia samo siebie. bardzo punkowo wyszlo!
28 czerwiec, 2009 at 1:48 pm
dwutygodniowe chlanie? ech, ostatni raz to już chyba ze trzy lata temu…
2 lipiec, 2009 at 2:47 pm
twoja watroba jest ci wdzieczna. dwa tygodnie to i tak bardzo zacny wynik.
2 lipiec, 2009 at 5:44 pm
zastraszyłam wątrobę i siedzi cicho, ale czuję, że potajemnie szykuje zemstę…
3 lipiec, 2009 at 11:29 am
watroby za bardzo bym sie nie bal, ale co jesli przekabaci na swoja strone jelita? wsciekle jelito potrafi powiesic czlowieka, widzialem w ‘braindead’.
3 lipiec, 2009 at 5:31 pm
przeraziłam się i postanowiłam kontemplować dziś kaca w trzeźwości:)