I położę się w sadzawce…
8 luty, 2009
Znów zapomniałam, ile mam lat, znów zapomniałam, że tak nie można.Na szczęście po używkach bywam podobno rozkoszna, czy jest to jednak dostateczne pocieszenie, kiedy umieram następnego dnia? Nie jest. Pozostaje śmiać się z nieudanych prób otwierania otwartych drzwi, przechodzenia przez lustro oraz wspominać niewątpliwy zaszczyt, jakim był uścisk prawicy samego Lewara. A na ewentualne umieranie mam dla Was to:
O’Death – Down To Rest
Nie wiem, jak na używki zapatrują się członkowie tego kilkuletniego zespołu. Wiem tylko, że perkusista lubi łańcuchy oraz myśli tak:
I think Tom Waits puts all the kids to shame. That guy’s more relevant now than he was 30 years ago. Shit man. That blows my mind. And I think people should quit hating Michael Jackson, I can’t wait for his next record to drop.
Amen.
___________________________________


10 luty, 2009 at 9:14 am
z uzywkami to u mnie ostatnio slabo i chyba to dobrze ;)
ale mam jakas dziwna alergie od weekednu: na wrzask malych dzieci…
10 luty, 2009 at 11:12 am
ha, taki rodzaj alergii mam od zawsze – współczuję..
22 luty, 2009 at 4:02 pm
sluchalas tego na kacu? masz zdrowie.
22 luty, 2009 at 4:04 pm
http://www.youtube.com/watch?v=hXCcQl-ymrg
jak wytrzymalas swoje widło.
22 luty, 2009 at 4:12 pm
zdrowie mam coraz słabsze, ale sluchałam w tej początkowej fazie kaca, kiedy wszystko mnie śmieszy i próbuję odzyskać wspomnienia. wtedy bez muzyki ani rusz.
22 luty, 2009 at 4:14 pm
i dzięki za Diamandę, mocne. jakoś do tej pory podchodziłam do niej jak do jeża.