Noworoczny Megafaun
16 grudzień, 2008
Helou, rodacy, macham do Was sześć godzin wcześniej niż twierdzi WordPress, macham do Was z muzycznego raju i kulinarnego piekła. Przez następny miesiąc (czyli pewnie 3 wpisy) pod prysznicem śpiewać będę kawałki tylko i wyłącznie amerykańskie, chociaż nie ręczę za korzenie wykonawców.
Od wczoraj rozmyślam o różnych opcjach na ostatni dzień roku i zgadnijcie co. Jak nic trzeba iść na któryś z licznych koncertów, nie? Ten mnie na przykład mocno interesuje, ale podejmowanie decyzji nie jest moją mocną stroną. Przy okazji posłuchałam sobie jednego z wymienionych zespołów i jest całkiem do rzeczy, posłuchajcie, co mówią i jak śpiewają.
Megafaun – coś tam, coś tam
—————————————————-


17 grudzień, 2008 at 6:14 pm
lirycznie i alkoholowo…. w sam raz na bozonarodzeniowy spleen, który mnie nieuchronnie pochłonie
19 grudzień, 2008 at 11:09 am
Natchnieni! Powinni się nazywać Fuzzy Lumpkins. Ale chyba nie wpuszczą na koncert nikogo bez pozostałości śniadaniowych okruszków w kędziorach brody?
22 grudzień, 2008 at 12:55 pm
No, przestałam się golić.
29 grudzień, 2008 at 1:08 pm
megafun daje ubaw. jeszcze nie wiem czy mega, bo po pierwszej kawie to nawet megapuss nie jest mega.