Time to be manly: wąsik i falsecik
27 listopad, 2008
Jeśli jeszcze nie znacie, przygotujcie się na mały testosteronowy szok:
Wild Beasts – Brave Bulging Buoyant Clairvoyants
Jeszcze nie do końca wiem, co o nich myśleć, ale ta piosenka mnie robi. Zespół stał się w UK prawdziwym indie-hitem, w tak zwanych pewnych kręgach przynajmniej, więc coś w tym musi być. Oczywiście są też inne kręgi, w których reakcje są skrajnie odmienne, co naturalnie dodaje Wild Beasts kilka punktów lansu. Podoba mi się energia i nieprzewidywalność, za to chyba nie jestem silną fanką głosu wokalisty – może kiedyś zdobędę się na przesłuchanie całej płyty, na razie ograniczam się do pojedynczych utworów, nadają się pod prysznic. Jeden z nich poleci na pewno w kolejnej audycji pełnej piosenek z imionami w tytułach (albo i nie, bo najwyraźniej wystarczy o tym tutaj wspomnieć, a sprzęt nawala czy coś). Na wszelki wypadek posłuchajcie od razu – “Sylvia, A Melodrama” (strona B singla Assembly), wąsa nie widać, ale falset jest.
____________________________
Kurvajol
15 listopad, 2008
Cztery dni, jedna stłuczka, jedno zagubienie się z powodu braku mapy, jeden przegapiony koncert, jeden koncert, który jakoś nie mógł się zacząć, kilka świetnych knajp, starzy znajomi i nowe twarze. Jak widać, się działo pod względem każdym, tylko nie muzycznym. Mimo to wybaczam Węgrom ten brak atrakcji akurat w MÓJ weekend, ponieważ nagrali o nas ten oto kawałek:
Másfél – Lengyel
Język Węgrzy mają, jaki mają, stąd zapewne tak dużo dobrej muzyki instrumentalnej, zwłaszcza psychodelicznych odjazdów w stronę elektroniki. Másfél zagrał kiedyś w warszawskiej Fabryce Trzciny, liczę na powrót, ale coś nie widzę zapowiedzi kolejnych koncertów. Na opisanie ich muzyki zużyłabym zbyt wiele tagów, ograniczę się więc do nowopoznanego słowa “kurvajol”, które oznacza podobno pełną madziarską zajebistość.
________________________________
Jak owady opiekują się potomstwem
7 listopad, 2008
Tytuł dzisiejszej notki to podobno także tytuł wspaniałego ilustrowanego wydawnictwa reklamowanego na pewnym portalu. Mniejszaztym, pasuje, bo dziś dialog pająka z muchą.
the pAper chAse – “Said The Spider To The Fly”
Takimi właśnie klasykami rozkoszuję się, dopóki sama w domu siedzę i rozmyślam nad śniadaniem.
A teraz chmurka tagów dla the pAper chAse:
John Congleton, 4 płyty, odlotowe tytuły piosenek, split z Xiu Xiu, niepokojące teledyski, Dallas, ataki paniki, gitarrrra, rrrraa
Ciekawe wideła znajdziecie pośród innych ciekawych wideł na tej oto kolejnej-tego-typu stronie, hura. Poza tym na oficjalnej stronie zespołu czeka kilka niespodzianek – dział Media, link pod zdjęciem.
W kolejnym wpisie będzie pewnie muzyka węgierska, o ile mnie długi weekend w Budapeszcie odpowiednio zainspiruje. Ciao.
__________________________________________________________
Buck 65, y’all
2 listopad, 2008
Hip hop prosto z Kanady robi się tak:
Buck 65 – Pants On Fire
Śliczny i utalentowany. Trochę o nim zapomniałam, krótka hiphopowa faza jakby minęła, ale przygotowując kolejną audycję zrozumiałam, że inny jego kawałek chcę usłyszeć na własnym pogrzebie.
Jest jednym z tych artystów, którzy postanowili dać coś fanom za darmo, klikklik.
Poza tym polecam album Vertex. I pozostałe.
_______________________________





