znów móżdżę

2 październik, 2008

Jest jesień, jest więc nostalgicznie. Z cyklu “zespoły, których nie odżałuję” – Brainiac.

Brainiac – Vincent Come On Down

Wrrrr. Z doskonałej płyty “Hissing Prigs in Static Couture”. Pojawiła się w 1996, więc hello, miałam 14 lat i albo czytałam książki, albo spałam. Na szczęście przypłynęła do mnie wartką strugą muzyki kradzionej z soulseeka, gdy mniej czytałam i mniej spałam, za to niestety zespół już nie istniał – smutna historia z wypadkiem samochodowym w tle. Spodobało mi się, że na początku nazwali się We’ll Eat Anything – lista rzeczy, których nie zjem, jest stosunkowo krótka, zabrzmiały więc werble solidarności i podziwu.

Jeśli zastanawiacie się, jak do ich muzyki hipstersko poskakać, mam tu małą podpowiedź – o tu.

P.S. – Do wszystkich, które (którzy?) trafiają tu po wpisaniu dramatycznego wyznania “widział mnie pod prysznicem” – jeźdzcie na kemping do Bułgarii. Jak już w ogóle będzie prysznic, nie zaznacie w nim ani zasłonki. Czekam na “cała wycieczka widziała mnie pod prysznicem”.

______________________________

MySpaceLast.fm

3 Responses to “znów móżdżę”

  1. pajeczaki Says:

    boski teks o prysznicu ;D a muzyka bardzo bardzo ok. w sam raz do wygibasow pod prysznicem ;)

  2. jah Says:

    o nie, bo kafelki są za śliskie ;D

  3. jakuzz Says:

    od czego mamy maty antypoślizgowe?:)


Leave a Reply