Ręka, noga, mózg na ścianie
19 wrzesień, 2008
1. Czy ktoś rozwiązał hasło z tytułu notki w Przekrojowej krzyżówce?
2. Helou! Powróciłam. Długie i dość niesamowite wakacje nie zaowocowały (tradycyjnie) żadnymi odkryciami muzycznymi, chyba że uznać bujanie samochodu do tego za jakieś odkrycie lanserskie. W Bułgarii wciąż można się bawić przy Dr. Albanie, w Grecji wszyscy odtwarzają tę samą, na ucho, płytę z “Traditional Greek Music”, a rozmaite bałkańskie stacje radiowe prezentują głównie wariacje goranobregoviczowe.
3. Na ścianie nie będzie dziś mózgu ni ręki, będzie za to Blood On The Wall, ponieważ mi piosenka pasuje do smutnego przeżycia jakim jest zapiaszczenie telefonu oraz straszliwych cierpień przy próbie rozszyfrowania wypowiedzi rozmówcy zmiksowanych z okrutnym trzeszczeniem. Nie, żeby o tym traktowała, nienie. Po prostu jest odpowiednio melancholijna, zwłaszcza jak na BOTW. Proszsz.
Blood On The Wall – Baby Likes To Hollar
Stara rzecz, a nadal cieszy, nie mówię tu o telefonie.
4. Nie macie pojęcia, jak często marzyłam przez te ostatnie półtora miesiąca o prysznicu. Oł je.
_______________________________________________________________________________


22 wrzesień, 2008 at 12:26 am
Hejla, joły, łelką bak!
Ale to Blood On The Wall, bo brzmią jak cover band The Strokes:) A już The Strokes ciency byli:)
22 wrzesień, 2008 at 2:40 am
w moim ulubionym szole tv “Never Mind The Buzzcocks” na zarzut “[jakiś indie zespół chyba]are shit” ktoś odpowiedział “well, that’s one side of it”. Amen!
22 wrzesień, 2008 at 11:11 am
po tej dawce krwi zrobiło sie sentymentalnie… jesień się zadomowiła… włączyłem ogrzewania
22 wrzesień, 2008 at 10:13 pm
rozmarzylam sie jakos… no ale! swietnie, ze jestes :))
23 wrzesień, 2008 at 1:07 pm
@jah: odkąd u mnie włączyli, życie jest ciut piękniejsze:)
@pajeczaki: też się nawet cieszę, trochę się stęskniłam za Warszawą. teraz byle do wiosny…
23 wrzesień, 2008 at 10:06 pm
Fajny taki urlop, nie? Zdrowia i w ogóle.
24 wrzesień, 2008 at 12:09 am
w samą porę wypowiadasz te magiczne słowa, gdyż oto zażyłam pierwszą w sezonie porcję gripexu! niech ciężki szlag trafi ten wspaniały klimat. zdrowia również i w ogóle. i urlopu.