Droga redakcjo
20 lipiec, 2008
Za dużo mam pracy, za dużo. Siedzę ze wzrokiem utkwionym w komputer i cicho łkam, a czuję się mniej więcej tak:
Alien Sex Fiend – Now I’m Feeling Zombiefied
Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego w ramach zaliczania dziwnych imprez nie pojechałam na ich rocznicowy koncert do Gdyni. Może zimno było.
Jeszcze jedna zagadka, pomóżcie – jakim cudem, mimo że z domu ruszam się teraz tylko po wikt i papierosy (no i raz byłam na karaoke krejzi najt!), nadal nabijam sobie siniaki? Cruising for Bruising? Wrzuciłabym klimatyczną fotkę, ale ciemno już. Szkoda, taki fetysz, fajnie by się wyszukiwał i może wyparłby “dupy pod prysznicem” i “orgazmy” tamże.
____________________________________________


20 lipiec, 2008 at 3:27 am
[...] Original post by jakuzz [...]
20 lipiec, 2008 at 4:49 pm
ASF miało grać we Wro… ale podobnież frekwencja na Pomorzu była marna… organizator się wycofał… spękał… a szkoda
22 lipiec, 2008 at 8:59 pm
Cóż, może masz takie masochistyczne ciągotki i dlatego się obijasz ;)
23 lipiec, 2008 at 2:32 pm
If you gotta job
You can be an agent
You can work for revolution
In your place of employment
If you gotta job you can be an agent
You can work for revolution in your place of employment
If you work in a factory throw a spanner in the works
Internal sabotage, hit them where it hurts
Subvert – Subvert – Subvert – Subvert
If you gotta job
Where they treat you like a slave
Where they treat you like a zombie
In their corporate grave
If you work in a office making tea for the bosses
While they are getting richer on ten time your pay
They may think you’re stupid but you’re working undercover
You’ve got the potential to disobey
Subvert – Subvert – Subvert – Subvert
If you’ve got a job
Cause there’s nothing else to do
Where they think they’ve got you trapped in
The boxes that they choose
If you’ve got a job you can be an agent
If you work in a kitchen you can redistribute food
If you are a policeman ordered to arrest me
You don’t have to do it, you can refuse
Subvert – Subvert – Subvert – Subvert
Subvert – Subvert – Subvert – Subvert
If you gotta job
You can be an agent
You can work for revolution
In your place of employment
If you gotta job you can be an agent
You can work for revolution in your place of employment
If you work in a factory throw a spanner in the works
Internal sabotage, hit them where it hurts
Subvert – Subvert – Subvert – Subvert
http://pl.youtube.com/watch?v=FC8FlR4_4MA
Marna jakosc klipu, ale lepszej nie ma.
23 lipiec, 2008 at 2:55 pm
@ja-prozacHell yeah! Myślę nad rewolucją, problem w tym, że jestem swoją własną szefową, czyli najprzyjemniejszy cel odpada.
@raz79: ja się obijam? ja?…och.
@jah: koncerty w tym kraju są jak żubry, chrońmy je.
24 lipiec, 2008 at 9:17 am
a z koncertami w warszawie jeszcze gorzej, są jak rysie i szarotki..eh.
24 lipiec, 2008 at 12:48 pm
Aje,
Przepracowanie, znam, huhu. Wypruwam żyły dla korpo, ostatnie 3 miesiące sypiałem po 3 godziny dziennie (tak jest! pamiętam dokładnie pierwszy dzień w który spałem więcej – 7 godzin, to było 2 tygodnie temu w sobotę!).
W takich momentach pomaga najbardziej Babyhead:
http://www.youtube.com/watch?v=9FBx_OzXX5w
Albo wkurwienie się i zażądanie awanszu. Działa:D
24 lipiec, 2008 at 12:58 pm
WYZNANIE ALERT: kocham Was, komentatorzy. Zostawiacie mi piosenki, pocieszacie i nikt się nawet nie próbuje pokłócić. Sielanka!
Rzućmy wszyscy pracę i zajmijmy się żubrami, rysiami i szarotkami.
Najpierw jednak pogadam z szefową o awansie
24 lipiec, 2008 at 10:01 pm
ja już robiłam w eventach, mogę się zająć zaopatrzeniem w używki :)
a, no i jako selekcjonerka zawsze chciałam pracować, w czarnej koszuli, włosy w kucyk…
24 lipiec, 2008 at 11:40 pm
Siniaki… Ja wszystkie niewyjaśnione zagadki przypisuję nocy.
25 lipiec, 2008 at 12:09 am
@hxx: czarna koszula z wiadomego sklepu?:)
@chigliack: ekhem.
25 lipiec, 2008 at 1:24 pm
e, nie, coś bardziej elegąckiego, np. od Hermenegildego Zegdego, o ile mają dla kobiet. jak się bawić, to się bawić, c’nie? :)
27 lipiec, 2008 at 6:31 pm
Herme…co? Ja to się nie znam. Ale Rewolucja Czarnych Koszul brzmi dumnie.
29 lipiec, 2008 at 1:06 pm
ale ten czas zasuwa…i bez korpo czuje sie jak robotek :/