O zaletach wina

21 maj, 2008

Nie lubię, kiedy mi organizm odmawia posłuszeństwa. Wczoraj tak długo myślałam, na który z dwóch koncertów się wybrać, że aż nie wybrałam się nigdzie poza moim ulubionym działem pewnego sklepu, bo akurat tyle miałam energii. Wino było wprawdzie chilijskie, ale całkiem podobny klimat wynalazłam dzisiaj tu:

Tarantella – Mexican Wine

Ooo, jaki smęcik. Ale tak to jest po winku, czyż nie. Poza tym posłuchajcie sobie pozostałych kawałków na MySpace, niezłe są. Pani, którą słychać, Kal Cahoone, dźwiga taki oto sprzęt:

co przypomina mi, że w głębokim dzieciństwie moja własna matka uczyła się podobno gry na akordeonie, taszcząc instrument większy od siebie przez całą wieś. Kiedyś odnalazłam go w domu dziadków i ostro wymiatałam, ale pozwolono mi tylko dlatego, że dziadek i tak był głuchy. W rezultacie nie gram na niczym, tylko słucham, co wszystkim na dobre wychodzi.

Jutro zaś jadę w krainę sksypecków, drżyjcie, górale.

_________________________________________

MySpace | Last.fm

9 Responses to “O zaletach wina”

  1. pajeczaki Says:

    bedziesz zwiedzac zakopianke? ;) milego odpoczynku – oby pogoda sie poprawila.

  2. jakuzz Says:

    kurwa, że tak powiem. no. ochoty mam zero, ale taki jest prikaz, więc jadę. Na domiar złego – o cholernej szóstej rano.
    wdech, wydech.

  3. pajeczaki Says:

    dobrze bedzie.
    mam ze dwie foty RP – widze, ze sluchasz. obczajam galerie – jak obczaje to wrzuce na serwer.
    ps. a moje ostatnie postanowienie: nie przeklinam ;)

  4. jakuzz Says:

    ups. ja lubię trochę:), to mnie uspokaja.
    a zdjęcia obejrzę z dziką chęcia i zazdrością w oku.

  5. bezpaniki Says:

    Jakaś epidemia z tym słuchaniem nawinionym, czy co?

  6. jakuzz Says:

    silna inspiracja:)

  7. jah Says:

    gothic country w górach ;) ufff..

  8. chigliack Says:

    Szacun dla mamy za akordeon – też kawał dzieciństwa przy nim spędziłem…

  9. jakuzz Says:

    “Przy nim” to chyba dobre określenie. Wyobrażam sobie rodzicielkę i obok akordeon jak co najmniej kominek.

    A w górach nie było gothic country, był cepeliowski folk i jeden pseudo-janosik lat chyba 16, co piknie na sksypeckach groł:)


Leave a Reply